Boom budowlany, mieszkaniowy i kredytowy

„Dane Biura Informacji Kredytowej pokazują, że rosnący od kilku miesięcy popyt na kredyty hipoteczne przekłada się już na ich sprzedaż. W poprzednim miesiącu banki pożyczyły Polakom prawie 7,3 mld zł na zakup własnego lokum. To nie tylko więcej niż rok temu, kiedy to udzielono kredytów na kwotę 6,2 mld zł. – Takiej wielkości nie notowaliśmy jeszcze nigdy”  – „Dziennikowi Gazecie Prawnej” mówi prof. Waldemar Rogowski, analityk BIK.

Polacy biorą kredyty hipoteczne, jakby nie było żadnej pandemii – to obserwacja analityków po roku od wybuchu pandemii koronawirusa i wprowadzeniu kolejnych lock downów.

Nie dziwi oczywiście sam wzrost sprzedaży kredytów hipotecznych w porównaniu marca 2021 do marca 2020 r., ale zdumiewa wzrost  wartości udzielonych o 35% kredytów hipotecznych w porównaniu z marca 2019 r., gdy nikt nie mógł przewidzieć pandemii.

W bankach jesienią zaczęło napływać coraz więcej wniosków kredytowych, na co banki zareagowały poluzowaniem nieco polityki kredytowej (wymagany niższy wkład własny). Efektem są wyższe wyniki sprzedaży tych kredytów. Jednak polityka banków i rosnąca sprzedaż kredytów hipotecznych nie jest jedynym czynnikiem stymulującym pierwotny rynek mieszkaniowy – 40% transakcji na nim odbywa się bowiem za gotówkę w związku z rekordowo niskimi stopami procentowymi i brakiem intratnych możliwości inwestycji gotówki.

Analitycy zwracają uwagę, że na większy popyt kredytów wpływa fakt rosnących cen nieruchomości – na początku pandemii wieszczono ich spadek, tymczasem ubywające zasoby gruntów, większe zainteresowanie działkami, ogrodami sprawiają, że nieruchomości zaczęły drożeć. Dlatego osoby planujące zakup mieszkania czy domu zaczęły się w minionych miesiącach szybciej decydować – w obawie przed dalszymi podwyżkami.

„Na razie nie wygląda na to, by wzrost cen znów miał być dwucyfrowy, ale skoro w kredytach pandemia właśnie się skończyła, to istnieje ryzyko, że i mieszkania będą szybciej drożeć. Przed COVID-19 średnie roczne tempo wzrostu ceny metra kwadratowego wynosiło ok. 11 proc. Na razie kupujący są jeszcze ostrożni, starają się negocjować, ale do ich świadomości pewnie przebija się, że rynek jest coraz bardziej rozgrzany” – dla GDP” mówi Jarosław Sadowski z firmy Expander.

Więcej

Dodawanie komentarzy jest wyłączone.